wtorek, 12 maja 2015

ROZDZIAŁ 2

Szliśmy dalej we czwórkę chodnikiem w stronę skateparku. Dobrze znałam tutejsze miejsca, pomimo że rzadko tu przyjeżdżałam. Przez cały czas Ashley i Nicole próbowały rozluźnić atmosferę opowiadając śmieszne sytuacje sprzed około czterech, pięciu lat. Udało im się to. W jakiś sposób zupełnie zapomniałam o całej sytuacji z Joshem. On też się parę razy odezwał. Na szczęście nie do mnie. W obecnej chwili zaczęłam się przysłuchiwać gadaniu Josha i Nik. Sprzeczali się o to, które z nich lepiej jeździ na desce. Na zdania wypowiadane przez przyjaciółkę uśmiechałam się pod nosem sama do siebie. W śmieszny sposób prowadziła rozmowę. Popatrzyłam na ręce idącej przede mną brunetki i jej chłopaka. Znowu były splecione. Spacer minął nam niezauważalnie szybko. W końcu weszliśmy do skateparku. Dużo osób jeździło na deskorolkach w jedną i tą samą stronę, wykonując przy tym rozmaite triki. Nagle dotarło do moich uszu wołanie Josha.
- Alex! - Krzyczał. - Alex no! - Zawołał głośniej. Po chwili podjechał na desce w naszą stronę chłopak. Był tego samego wzrostu co kolega, który go wołał. Szacując obaj mieli z 1,70 m wzrostu. Może trochę więcej. Pomimo siwej bluzy i brązowych obcisłych spodni widać było, że jest dobrze zbudowany. Jego krótkie brunatne włosy były roztrzepane pod czapką, którą nosił. W uszach dostrzegłam tunele. Miał pociągłą, niemalże idealną twarz. Piwne oczy pytały 'Czego chcesz Josh?'.
- Co ty chcesz? - Spytał rozbawiony. Głos miał cudowny.
- Weź ze sobą Lucasa i idziemy. - Odpowiedział na pytanie Josh. Alex spojrzał na Nicole, a z niej wzrok przeniósł na mnie. Jego oczy zatrzymały się na moich. Wyszczerzył się pokazując przy tym swoje białe zęby. Poczułam jak wszystko w moim brzuchu zaczyna się przewracać.
- Już po niego idę. - Rzekł. Odwrócił się odjeżdżając. Moje spojrzenie cały czas za nim podążało. Po niecałej minucie wrócił z innym chłopakiem.
- Siema Jo. - Powiedział głośno chłopak przyprowadzony przez Alexa. Schylił się i wziął deskorolkę w rękę. Pod względem wzrostu był równy z dwoma kolegami. Również wyglądał na dobrze zbudowanego. Czarne włosy wystawały mu z pod smerfety. Ciemna koszulka z deka na nim zwisała. Niebieską koszulą w kratę, którą miał rozpiętą podkreślał dobry gust swojego stylu. Na nadgarstkach zauważyłam kilka gumowych opasek, a chude nogi opinały jeansowe rurki. Na jego okrągłej buzi było widocznych parę małych piegów.
- Siema. - Odpowiedział zadowolony Josh.
- To gdzie idziemy? - Zapytał Alex.
- Na razie to postoimy i poczekamy. - Odrzekł chłopak Ash.
- Wiesz, często bywa tak, że nie rozumiem tego co mi mówisz. - Oznajmił rozmówca Josha schylając się po deskę.
- Jak widzicie są tu jeszcze dwie osoby prócz mnie i Ashley. Może byście się tak kurwa z nimi przywitali, poznali? No nie wiem. - Odparł poważnie. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Te słowa w ogóle do niego nie pasowały. Zaskoczył mnie. Nie tylko mnie. Zaczęłam wpatrywać się w chłopców. Z ich min bez problemu mogłam odczytać zawstydzenie wywołane przez upomnienie. Niepewnym krokiem ruszyli się z miejsca. Widziałam jak Lucas podchodzi do Nicole. Alex szedł w moim kierunku. Kątem oka spojrzałam na Ashley i Josha. Stali z boku cicho się śmiejąc.
- No to ten... Lucas jestem. - Powiedział Lucas z uśmiechem do szatynki stojącej obok mnie. Wyciągnął do niej rękę na znak zapoznania.
- Nicole. - Odpowiedziała przyjaciółka, odwzajemniając uśmiech i również wyciągając swoją dłoń. Przestałam przysłuchiwać się ich wymianie zdań.
- Alex jestem. Sorry, że wyszło jak wyszło. - Usprawiedliwił się brunet.
- Kate. Nie szkodzi. - Odparłam miłym głosem.
- Kate. Zapamiętam. - Dodał Alex. Byłam trochę speszona, ale wewnątrz po prostu podekscytowana. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Już zaczynałam go lubić. Zapoznaliśmy się też odwrotnie. Ja z Lucasem, a Alex z Nicole.
- Serio? Czy to zawsze ja muszę wami kierować w życiu? - Spytał śmiejący się Josh.
- Zależy w jakich sytuacjach. Co Cię tak bawi? - Powiedział Lucas.
- Wy. Jesteście tacy nie ogarnięci. - Odparł czarnowłosy. Musiał dopowiedzieć.
- Odezwał się ogarnięty. Nie ma w tym nic śmiesznego Josh. - Wypowiedziałam niby w obronie Alexa i Lucasa. Popatrzył na mnie jakoś tak zwyczajnie.
- Dobra. Idziemy. - Odparł dając kroki do przodu. Wyciągnął rękę do swojej dziewczyny delikatnie wkładając ją w swoją. Ashley bez stawiania żadnego oporu poszła prowadzona przez Josha. Zauważyłam, że od kilkunastu minut prawie nie odezwała się żadnym słowem. Stojąc grupą w bezruchu patrzyliśmy jak się oddalają. Dlaczego tak właściwie nie wykonaliśmy jakiegokolwiek ruchu?
- Co tak stoicie? Ruszcie się. - Dodał zbulwersowany. Poszłam biorąc Nicole pod rękę. Alex i Lucas szli pół metra za nami. Rozmawiali o czymś. Dość słabo ich słyszałam, ale po wypowiedzeniu imion 'Kate' i 'Nicole' wiedziałam, że rozmowa ma coś wspólnego ze mną i moją przyjaciółką.
- Gdzie tak właściwie idziemy, co? - Spytał Alex prowadzącego nas Josha.
- Najpierw pójdziemy do 'Edena' po jakieś piwa. - Odpowiedział.
- Bo Ci sprzedadzą... - Wtrącił Lucas.
- Lucas. Do chuja. Mamy po siedemnaście lat, nie licząc dziewczyn. Chcemy kupić tylko browary. Oczywiście, że sprzedadzą. - Zakpił.
- Wy pijecie? - Zapytał uśmiechnięty Josh.
- Nie piję... - Odpowiedziałam mu. Nicol powtórzyła to samo chwilę po mnie.
- Przecież wiesz, że nie. Okazjonalnie tak, mogę wypić, ale nie tak o, tylko po to, by się napić. - Dopowiedziała Ashley swojemu chłopakowi.
- Jezu. Wy we trzy... Jesteście siebie warte. Zawsze takie grzeczne, uporządkowane i w ogóle, ale przecież mamy okazję do picia. - Wypowiedział chłopak.
- Jaką niby? - Zapytała Niki.
- Taką, że wy macie dwóch nowych kolegów, a oni dwie nowe koleżanki. A ty Kate mi niedługo podziękujesz. - Powiedział odwracający się do mnie Josh z chytrym uśmiechem na ustach. Wiedziałam co ma na myśli.
- Znowu chcesz się kłócić? - Dopytałam obojętnie. Bez różnicy mi było, czy będę z nim miała dobre kontakty, czy też nie.
- My się przecież nie kłócimy. Ja Cię tylko informuję w ten sposób o pewnej rzeczy.
- A ja Ci chyba powiedziałam już coś na ten temat. - Oznajmiłam. Nikt mnie nie denerwował tak bardzo jak on. Uczepił się, jakbym mu coś zrobił. Idiota.
- Nie zaczynaj z nią, no! Przestań ją prowokować! Myślisz, że miło wysłuchiwać jak Twoja najlepsza przyjaciółka i chłopak się kłócą? Nie! - Odezwała się w mojej obronie Ashley.
- No wiem. Przepraszam Ash... - Powiedział chcąc dać dziewczynie buziaka w policzek. Ta jednak lekko go odepchnęła.
- Nie mnie przepraszaj. - Wymamrotała. Josh się nie odezwał. I dobrze. Nie miałam ochoty na wysłuchiwanie go.
- Nie wiem o co wam poszło, ale przełóżcie te spiny między sobą na kiedy indziej. - Odezwał się Alex.
- O jego wścibskość nam poszło. - Powiedziałam. Myślałam, że Josh po tych słowach dalej będzie coś do mnie mówił, ale jednak to nie nastąpiło. Wiem, że teraz to ja zaczęłam, ale olał mój głos.
- To idźcie po te piwa. Ja nie wchodzę. - Poinformował Josh podając Lucasowi papierowy banknot kiedy stanęliśmy przed sklepem.
- Nicole chodź ze mną do sklepu. Co taka małomówna jesteś? - Namówiła przyjaciółkę Ash.
- Jakoś tak. Dobra to chodźmy. - Uśmiechnęła się  Nicole łapiąc szesnastolatkę za nadgarstek i wchodząc za chłopakami do sklepu. Zostawili mnie samą z tym dupkiem. Nie chciałam stać w jego pobliżu. Przysiadłam na murku z niecierpliwością czekając aż wyjdą. Zapatrzyłam się w trawę. Podnosząc głowę spojrzałam przed siebie w nadziei zobaczenia stawów znajdujących się za drogą. Zamiast tego zobaczyłam Josha idącego w moją stronę i siadającego obok mnie na murku. 'Kurwa'. Przeklęłam w myślach.
- Możemy pogadać? - Zapytał dziwnie zdenerwowany.
- Nie możemy. - Warknęłam. Byłam w tej chwili dla niego nie miła. Dokładnie tak samo jak on wobec mnie za każdym razem gdy się odezwał.
- No porozmawiajmy Kate. - Ciągnął.
- Daruj sobie. - Odparłam odwracając głowę w bok.
- Proszę Cię. - On prosił? Niemożliwe.
- Czego chcesz? - Spytałam w końcu zimnym tonem.
- No bo ja... Chciałam Cię przeprosić za te wcześniejsze nieporozumienia. Za niektóre słowa też. Zdaje sobie sprawę, że mogłem Cię nimi urazić. - Nie wierzyłam w to co słyszę. Widać było, że mówi całkiem serio.
- Nie wybaczam. - Wydukałam. Nie minie dziesięć minut i znowu będzie mnie wkurzał. Nie potrzebne mi jego przeprosiny.
- Słuchaj. Nie chcę być dla Ciebie wrogiem, czy coś. Od zawsze taki byłem. Po prostu nie znamy się zbyt długo. Nie wiesz jaki jestem.- Kontynuował.
- Po twoim dotychczasowym zachowaniu z łatwością mogę Ci powiedzieć jaki jesteś! - Rzekłam.
- No okej. Może i tak, ale nie jestem taki cały czas. Jeśli mam być z Tobą szczery, to byłem chamski dlatego, że czułem do Ciebie nie chęć. Od samego początku wydawałaś mi się rozpuszczoną dziewczynką, która dostaję co tylko zapragnie. Ogólnie  to denerwowałaś mnie całym swoim zachowaniem. Miałem wrażenie, że w życiu nie spotykają Cię żadne przykrości i inne tego typu rzeczy, że nie będziesz umiała sobie poradzić gdy ktoś po Tobie zacznie jeździć. Przepraszam za to. - Szczerze wyznał Josh. Chciałam na to wybuchnąć śmiechem, ale nie mogłam. Jego słowa mnie zabolały. Naprawdę na taką wyglądałam? Mi też wiele rzeczy w nim przeszkadzało, ale nie byłam taka, żeby go o to obrażać.
- Wydawało Ci się. Dzięki za szczerość. Co takiego Ci zrobiłam? Dałam Ci powody do takiego osądzania mnie? - Spytałam podnosząc głos w ostatnich wyrazach.
- Nie. To było moje fałszywe wrażenie. Ledwo co mnie znasz Kate. Gdyby było na odwrót wiedziałabyś, że mam wiele wad, a po za tym miałabyś wyjebane na moje pierdolenie. Zapomnijmy o tym i tyle, ok? - Mówił z przykrością w głosie.
- Zapomnijmy? Z minuty na minutę? Nie da się tak. - Odpowiedziałam. Owszem, też nie chciałam mieć z nim tych konfliktów, ale jakoś trudno było mi mu wybaczyć.
- Kate, po prostu zacznijmy na czysto, tak na nowo się ze sobą zadawać. Już bez tego jebanego dogryzania sobie. Przepraszam. No kurwa przepraszam, że  zachowywałem się jak chuj.
- No dobra, ale jak jeszcze raz się powtórzy, któraś z minionych sytuacji, to się do Ciebie nie odezwę, a przeprosiny Ci nie pomogą.
- Będę się pilnował. Obiecuję. To zgoda? - Zapytał wyciągając do mnie dłoń.
- Zgoda. - Odparłam podając mu rękę. Lekko ją uścisnął, a następnie posłał mi uśmiech.
- O! Wy ze sobą rozmawiacie? - Usłyszałam głos Ashley. Wychodziła ze sklepu z całą resztą.
- Próbowaliśmy dojść do porozumienia między sobą. - Odpowiedział chłopak.
- Czyli wszystko między wami ok? Nie będziemy już musiały z Nicole wysłuchiwać waszych kłótni? - Pytała Ashley spoglądając na Niki jakby chciała wiedzieć, czy się z nią zgadza.
- Ta. Na razie chyba nie będziecie musiały. - Podszedł do Ash i złapał ją za rękę. Odwrócił się w moją stronę patrząc na mnie z uśmiechniętymi ustami. Oddałam mu takim spojrzeniem co on mi na samym początku mojego przyjazdu tutaj. - Oj daj spokój Kate. Takie denerwowanie się nie liczy. Przecież wiesz, że żartuję.
- No właśnie nie wiem. - Powiedziałam próbując ukryć uśmiech.
- To teraz już wiesz. Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić. - Oznajmił zadowolony.
- Jeszcze zobaczymy Josh. - Odwzajemniłam jego zadowolenie.
- Macie te piwa? - Chłopak skierował pytanie do Alexa i Lucasa tym samym kończąc rozmowę ze mną.
- Nie widzisz? - Odpowiedział pytaniem Lucas.
- Co za alkoholik. - Zażartowała Nicole.
- Co za pocisk. - Odrzekł Josh na co Nicol wybuchła śmiechem. Popatrzył na nią z zażenowaniem. - Ja pierdole, chodźmy. - Josh znowu zaczynał prowadzić, a brunetkę prowadził obok siebie. W drugiej ręce trzymał wziętą wcześniej od chłopaków reklamówkę z alkoholem. Poszliśmy całą szóstką pustą drogą.
Pierwsze wrażenie jakie mógł mieć przechodzący obok nas człowiek to takie, że pewnie znamy się od wielu lat. Nie było tak jednak. Jedynymi osobami jakie znałam od dłuższego czasu były Ashley i Nicole. Nicole. Właśnie. Od początku przyjazdu tutaj trzymała się przy mnie. Teraz jej nie było. Rozejrzałam się dookoła, aby znaleźć jej jasno-brązowe, falowane włosy. Szła z Lucasem pochłonięta rozmową. Spotkałyśmy się wzrokowo. Szeroko się uśmiechnęła, jakby chciała mnie przeprosić. Nie miała przecież za co. Nie zdążyłam jej odpowiedzieć żadnym gestem, ponieważ wraz z deską zatrzymał się obok mnie Alex.
- Mogę Cię o coś spytać Kate? - Wymamrotał swoim pięknym głosem.
- Jasne. Pytaj. - Odpowiedziałam mu śmiało.




Dziękujemy za dodane komentarze! :). Mamy do Was małą prośbę. Każdy kto przeczyta niech skomentuje ten rozdział chociażby nawet kropką. Chcemy zobaczyć ile osób nas czyta i dla ilu będziemy pisać to opowiadanie. ;) Pamiętajcie też, że im więcej komentarzy, tym większa motywacja i wena do pisania, w związku z czym na kolejny rozdział nie będziecie musieli zbyt długo czekać! ;>

17 komentarzy:

  1. Ciekawe i to bardzo ;) Czekam na ciąg dalszy ;D + zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten blog jest cudowny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten blog jest cudowny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojeeej *o* Świetnie piszecie *o* Czekam na następne <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny :D ciekawe o co chce się jej zapytać xD czekam na next♡

    OdpowiedzUsuń
  6. nie no świetne to jest,ja już nie mogę się doczekać następnego rozdziału i proszę jak najszybciej <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak najszybciej czekam na kolejny rozdział oby szybkoi :*

    OdpowiedzUsuń
  8. czekam na kolejny !

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mega, serio. Czekam na kolejny rozdział ! ♥

    OdpowiedzUsuń