- Czy między Tobą, a Joshem coś jest?
- Że co? Oczywiście, że nie! Nigdy. Po za tym, przecież on jest z Ashley. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że ja i Josh moglibyśmy coś do siebie poczuć. Nie odbiłabym Ash chłopaka. Jest moją najlepszą przyjaciółką. Nie zrobiłabym jej tego. Skąd Ci to przyszło do głowy? - Mówiłam spokojnym tonem. Nie byłam na niego zła, bo tylko zapytał, a ja dałam mu wyraźnie do zrozumienia, że tak nie jest i nie będzie.
- No, bo z tego co zauważyłem, gdy szliśmy do sklepu to kłóciliście się, a jak wyszedłem wraz z Lucasem i dziewczynami od Edena to byliście pogodzeni. Mogę się założyć, że początkowo nie chciałaś jego przeprosin. Znając go to nie przepada za przepraszaniem ludzi, a jeśli już przeprasza to jednym głupim słowem. Normalnie jeśli dziewczyna nie przyjmuje jego przeprosin to po prostu ją olewa. Skoro wszystko pomiędzy wami jest już w porządku to pewnie błagał Cię o przebaczenie. Musiał mieć do tego powód, bo o samo kłócenie się z Tobą nie przepraszałby. Właśnie stąd taki zjebany wniosek.
- Wow. Faktycznie dobrze go znasz. Nie wiedziałam, że jego przeprosiny mogą tyle znaczyć, ale Ashley to jego dziewczyna. O jej względy zabiega, a nie o moje. Mogę Cię zapewnić, że ja na pewno się nim nie zauroczę, a tym bardziej nie zakocham.
- To dobrze. Niby zwykła rozmowa, a dałaś mi nadzieję.
- Sugerujesz coś?
- Może...
- Mam się bać?
- Jak chcesz to się bój, ale raczej nie.
- Od razu pierwszego dnia wyrywacie? - Rozmowę przerwał nam Josh. Byłam na niego zła. Chciałam bliżej poznać Alexa. Jak zwykle wybrał nieodpowiedni moment do odezwania się.
- Zajmij się Ashley. - Odpowiedział mu Alex.
- Zajmuje już pół roku jakbyś nie zauważył.
- Josh... Możesz się zamknąć? Ty naprawdę musisz się tak do wszystkiego dopierdalać? Jak nie do Kate to do nas. Siebie pilnuj. - Skomentował Lucas.
- Ta. Masz rację. Nie zdenerwowałem jeszcze Nicole. - Odparł Josh.
- I Ashley. - Dodał Lucas.
- Od niej to się kurwa odwal!
- A ty się odwal od nas idioto!
- Dobra. Skończ już. Sorry. - Poprzestali na słowach Josha. Tymczasem z asfaltu przeszliśmy na usypaną żwirem ścieżkę. Po przebyciu około sześciu metrów usiedliśmy wszyscy na zielonej trawie. Josh razem z Ashley oparł się o drzewo obejmując dziewczynę ręką. Wyjął z reklamówki trzy piwa wręczając po jednym chłopakom i biorąc jedno dla siebie.
- A więc Nicole... - Zaczął gadać Josh.
- Co chcesz? - Spytała miłym głosem. Siedziała obok Lucasa. Naprzeciwko mnie. W tym samym czasie zauważyłam, że Alex zajął miejsce koło mojej osoby. Usadowiony był tak, że siedząc w siadzie skrzyżnym nasze kolana stykały się ze sobą.
- Pamiętasz jak gadaliśmy dzisiaj o tym, które z nas lepiej jeździ na desce? - Wspomniał o dyskusji Josh.
- Pamiętam. I co?
- Chłopaki dajcie nam te deski. - Nie czekając na ich odpowiedź wziął obydwie w swoje ręce i poszedł w stronę drogi. Nicole podniosła się otrzepując rękoma spodnie z tyłu. Podbiegła truchtem do Josha. Lucas popatrzył na mnie i Alexa jakby czegoś oczekiwał. Po paru sekundach podniósł się ruszając za moją przyjaciółką.
- Idę do nich. Nie będę wam przeszkadzać. Pogadajcie ze sobą póki macie okazję. - Odparła Ashley odchodząc w kierunku nieobecnej przy nas trójki.
- Alex! Chodźcie tutaj do nas! - Krzyczał Josh parę sekund po odejścia od nas Ashley.
- Szczerze mówiąc to wolałbym pogadać z Tobą sam na sam, ale chyba dziś mi się to nie uda. - Zagadał Alex.
- Nie jestem tutaj ostatni raz. - Odparłam łagodnym głosem.
- Mam nadzieję. - Powiedział podnosząc się z trawy. Wyciągnął rękę w moją stronę, aby pomóc mi wstać.
- Mam was przyprowadzić? - Odezwał się ponownie Josh.
- Weź się zamknij! Cały czas się dopierdalasz!
- Oj przestań. Gdyby nie ja to nie szedłbyś teraz obok Kate.
- Skąd ta pewność?
- Nie zaczynaj już, bo Ci wpierdolę. - Przecież ty sam zaczynasz. - Zaśmiał się Alex na co Josh przewrócił oczami. Popatrzyłam na Nicole, która jeździła na deskorolce wykonując przy tym wiele trików. Była niesamowita. Wiedziałam, że umie pokazać dużo co do jazdy na desce, ale nie przypuszczałam, że jest w tym ,aż taka dobra. Używanie przez nią deskorolki było częstą rzadkością. Po krótkim czasie przedstawiania swoich umiejętności podjechała do nas. Roztrzepane przez wiatr włosy zebrała i wzięła na bok.
- I tak jestem lepszy. - Skomentował Josh odpychając się jedną nogą w celu ruszenia z miejsca. Był równie dobry co Nicole. Nie jeździł zbyt długo. Po kilku minutach zszedł z deskorolki siadając na trawie.
- Coś słabo. - Dogryzła mu Nicol.
- Pff. Odezwała się. - Odpowiedział jej Josh.
- Denerwujący się robisz.
- Wzajemnie.
- Spieprzaj.
- Może tak grzeczniej?
- Nie widzę potrzeby. - Zakończyła rozmowę Nicole.
- Kate? - Wypowiedział Josh.
- No?
- Może teraz sprawdzimy, które z was lepiej jeździ. Ty czy Josh. - Po tych słowach poczułam jak przechodzą przeze mnie dreszcze. Jako jedyna z nich nie umiałam jeździć na desce. Co prawda kiedyś Nicol proponowała mi naukę, ale odmówiłam. Czułam, że wyjawieniem moich myśli, skompromituję się,
- Josh. Ja się nie bawię w rzeczy typu 'kto lepiej jeździ' w przeciwieństwie do Ciebie. - Powiedział Alex.
- Raz zrobisz wyjątek. - Odpowiedział mu Josh.
- Nie zrobię. - Weźcie się wyluzujcie. Zabierzcie te deski i idźcie. Nie wyśmiejemy was. Nie stójcie tak bezczynnie. Jak na razie nie mamy w planach stąd iść.
- No okej. Chodź Kate.
- Uhm... Ja... Nie... No bo ja... No... Nie umiem na tym jeździć. - Z trudem wypowiedziałam poszczególne słowa. Czułam na sobie spojrzenia całej piątki.
- Nie umiesz? Poważnie? - Spytał ze śmiechem w głosie chłopak Ashley.
- Nie każdy musi umieć Josh. W zamian potrafi wiele innych rzeczy, których ty z pewnością nie ogarniesz. - Wypowiedziała się Ash.
- Nie wiedziałem, że nie umie. Niczym jej nie obraziłem. Nie musisz tak na mnie naskakiwać.
- Jak chcesz to mogę Cię nauczyć jeździć. - Wtrącił Alex.
- Z Tobą niczego się nie nauczy. Może lepiej ja jej w tym pomogę. - Znowu dopowiedział Josh.
- Jaki ty jesteś pojebany! Przestań się uważać za nie wiadomo kogo.
- Właśnie. Przesadzasz Josh. - Do sprzeczki dołączył się Lucas. Chłopaki mieli rację. Jego aroganckie zachowanie denerwowało też mnie.
- Okej. Sorry. Zostawmy ich i chodźmy tam gdzie wcześniej. - Powiedział Josh odchodząc ode mnie i Alexa z pozostałymi.
- Nareszcie. Chodźmy tam. - Powiedział ciepłym głosem Alex, delikatnie wkładając moją dłoń w swoją. Zaskoczył mnie tym. Pomimo tego, że znaliśmy się dopiero jakieś kilka godzin, nie zaprotestowałam wyjęciem ręki z jego dłoni.
- Nie nadaję się do tego. - Oznajmiłam zdecydowanym głosem.
- Przesadzasz. Mówisz tak, bo wątpisz w swoje możliwości. To wcale nie jest takie trudne Kate. Zaraz zobaczysz.
- Dla Ciebie nie. Pewnie umiesz jeździć tak samo jak Josh albo Nicole. Łatwo Ci powiedzieć.
- Przecież zaczynałem tak jak ty. Też byłem nastawiony na to, że się nie nauczę. Myślałem, że będzie to trudne, a przyszło z łatwością. Z tym jest jak z nauką jazdy na rowerze. Próbujesz to ogarnąć, podejmujesz dużo prób oswojenia się z tym aż w końcu Ci się udaje.
- Umiesz pocieszyć człowieka. Teraz to widzę w pozytywnym sensie.
- Czyli miałem rację. - Odparł kładąc deskę na asfalcie. - Postaw tu nogę. - Rozkazał, wskazując głową na deskorolkę. Nie puszczał mojej ręki. Nadal trzymał ją w swojej. Szczerze mówiąc dodawał mi tym otuchy. Czułam się bezpieczniej wiedząc, że dzięki temu chyba nie upadnę.
- Na początku musisz nauczyć się utrzymywania na niej równowagi. Lekko odepchnij się drugą nogą. - Słuchałam uważnie tego co mówi i postępowałam według jego wskazówek.
- Nie bój się. Trzymam Cię. Dobrze Ci idzie. - Komentował dalej. Instruował mnie przez jakieś dwadzieścia minut. Nie mówiłam nic, bo wydawało mi się to zbędne. - Teraz spróbuj sama. - Powiedział puszczając moją rękę.
- Co? Nie uda mi się. Wywalę się.
- Uda Ci się. Niektórzy nawet z pomocą nie potrafią zacząć jazdy na tym. Ty jesteś pierwszą osobą jaką znam, która opanowała to tak szybko.
- Ech. No dobra. Spróbuję. - Odpowiedziałam odpychając się nogą od twardej powierzchni. W myślach modliłam się o to, żeby tylko się nie wywalić. Dodatkowo próbowałam odtworzyć sobie w myślach wszystko, co mówił mi Alex. Zauważyłam, że częściej zaczynam się odpychać nogą od drogi w wyniku czego zwiększyłam szybkość jazdy. Ostatecznie obie nogi ułożyłam na deskorolce. Przestałam wpędzać deskorolkę w większy ruch. Teraz skupiona byłam na stopniowo wolniejszym tempie poruszania się deski, a w efekcie końcowym całkowitym zatrzymaniu się jej. Powtórzyłam czynność po raz drugi, aby wrócić do Alexa. Tym razem byłam pewniejsza siebie. Rzeczywiście nie było to takie trudne. Jednak dużo brakowało mi do talentu, jaki miało teoretycznie każde z nich. Odepchnęłam się ostatni raz, aby dojechać już bez żadnej pomocy, a tylko przez poruszanie się sprzętu, który miałam pod nogami. Na całe szczęście sprawdzenie mojej samodzielności obyło się bez upadku. Zatrzymałam się parę metrów przed chłopakiem.
- I kto miał rację? - Zaczął rozmowę.
- Ty. Dziękuję. - Mówiłam z uśmiechem.
- Nie masz za co. Jak na razie nauczyłem Cię podstaw. Jeśli chcesz to pogłębiać to proś o pomoc Nicole albo próbuj rozwijać to sama. Ewentualnie zwracaj się do mnie kiedy tu będziesz przyjeżdżać.
- Okej. Jeszcze raz dziękuję.
- A ja jeszcze raz Ci mówię, że nie masz za co. Chodźmy już, bo nie ma nas przy nich ponad godzinę. - Oznajmił biorąc deskorolkę w rękę i idąc w kierunku żwirowej ścieżki.
- I tak mam za co. - Ciągnęłam.
- Nie drażnij się ze mną. Przynajmniej spędziliśmy trochę czasu we dwójkę.
- Trochę.
- Trochę mało. Nie masz chłopaka, co nie? - Zapytał poważnym głosem. Myślałam, że wydaje mu się to oczywiste. W przeciwnym razie nie zachowywałabym się tak, jak do tej pory.
- No nie mam. - Odpowiedziałam.
- To ja mam wolną drogę do Ciebie. Nie bierz mnie za jakiegoś debila. Tym pytaniem chciałem się tylko upewnić.
- Upewnić w swoich zamiarach?
- Można tak powiedzieć. - Wymamrotał cwaniacko. Nie odezwałam się, bo zbliżaliśmy się do drzewa, pod którym siedziała cała czwórka. Uważałam, że na zdaniu Alexa będzie lepiej, jeżeli zakończymy rozmowę.
- Wreszcie jesteście. - Odezwał się Josh.
- Tęskniłeś? - Spytał Alex.
- Nie miałem za czym.
- Sądząc po twojej reakcji, to chyba wyczekiwałeś nas z niecierpliwością. - Wywnioskował Alex. Josh na jego słowa przekręcił oczami.
- Idziemy? - Spytał Lucas.
- Skoro już jesteśmy wszyscy, to możemy iść. - Powiedziała Ashley, podnosząc się za pomocą rąk. Pozostali powtórzyli jej ruch.
- Dokąd teraz? - Zapytałam.
- Właściwie to nie wiem. Chodźmy się po prostu przejść. - Odpowiedziała mi Ashley. Patrzyłam, jak chłopaki szli przed nami zajęci rozmową. Obok mnie znalazła się Nicole, a chwilę po niej Ash.
- Spodobało Ci się towarzystwo Alexa? - Zaczęła Ashley.
- W porządku jest.
- W ogóle nie może oderwać od Ciebie oczu. - Powiedziała z zadowoleniem.
- Zauważyłam. A jak z Tobą Nicole? Zauroczyłaś się Lucasem?
- Powiedzmy. Znając Cię to masz tak samo, jak ja. - Wypowiedziała z wyraźnym rozbawieniem.
- Może. - Odparłam szeroko się uśmiechając.
- Na pewno. Nie oszukasz mnie.
- Co za pewność.
- Gdybyście dzisiaj nie przyjechały, to ominęło by was to, o czym będziecie myślały przez najbliższe kilka godzin, gdy wrócicie do domu. - Odezwała się Ashley. - Okej. Chodźmy do nich. - Kontynuowała Ash. Przyspieszyłyśmy kroku. Brunetka z długimi, prostymi włosami rozbiegła się, skacząc Joshowi na plecy. Ten, jakby się tego spodziewał, podciągnął ją na tyle. Jej podłużne, szczupłe nogi swobodnie zawisły.
- Nicole, przypomniało mi się coś. - Powiedziałam, mając na myśli moment, w którym ją niosłam.
- Wiem co. Później Ci się odwdzięczę. - Odpowiedziała ostatecznie kiedy znalazłyśmy się pomiędzy Lucasem a Alexem.
- Pokażesz nam Kate czego nauczył Cię Alex? - Powiedział Josh. Nie rozumiem, dlaczego prawie ciągle zaczyna rozmowę ode mnie.
- Nie. Innym razem. - Wypowiedziałam.
- Jeśli zapomniałaś, jak się jeździ, to mogę Ci przecież przypomnieć.
- Nie musisz się wysilać. Po prostu nie mam ochoty.
- No dobra. - Skończył z zrezygnowaniem. Zmienił temat. Rozmawialiśmy wspólnie przez jakieś trzydzieści minut. Dzięki temu droga, którą przebywaliśmy szybko nam minęła. Dotarliśmy pod dom Ashley. Usiedliśmy wszyscy na ławce, która stała przed posesją. Wyciągnęłam telefon ze swojej torby, w celu sprawdzenia godziny. Nacisnęłam przycisk i spojrzałam na wyświetlacz. Było parę minut po osiemnastej. Niemożliwe, jak czas szybko zleciał. Wiedziałam, że za niedługo będę musiała dzwonić po tatę. Jednak w tym momencie wolałam się skupić na tym, co jest teraz. Niebo wyglądało niemalże idealnie, a słońce zbierało się do zachodu. Poczułam znajomy zapach wiosennego powietrza.
- O której będziecie jechać? - Spytał Lucas. Jego pytanie trochę mnie zaskoczyło. Skąd wiedział, że nie mieszkamy w tej okolicy?
- Za godzinę? Półtorej? Jakoś tak. Skąd wiesz, że tu nie mieszkamy? - Odpowiedziałam pytaniem Lucasowi.
- Dużo gadałem dzisiaj z Nicole, więc zdążyłem się dowiedzieć nie tylko tego. - Powiedział jakby z kpiną w głosie. Miałam się obawiać tego, co powiedział? Nie. Chyba nie. Nicole jest rozsądna. Pomimo wszystko ma rozum. Nie powiedziałam już nic. Moja przyjaciółka zsunęła się z Lucasem zupełnie na drugą stronę ławki. Skierowałam wzrok na Josha i Ashley. Dziewczyna siedziała na jego kolanach. Dłonie miała wplecione w czarne, gęste włosy chłopaka. Całowali się. Ja pierdole. Poczułam ukłucie zazdrości. Duże ukłucie zazdrości. Nie było to spowodowane zazdrością o Josha. Na pewno nie. O Ashley tym bardziej. To było ogólnie przez nich. W tym chodziło o zazdrość. Też tak chciałam. Beznadziejnie się w takich sytuacjach czułam. Spuściłam głowę w dół udając, że wcale tego nie zauważyłam. W tej chwili moja skóra odebrała czyjś dotyk. Przekręciłam oczami w lewo. Alex. Wziął moją rękę i delikatnie ułożył ją w swoją. Mocno zacisnął, jakby chciał tym gestem powiedzieć, że tak będzie zawsze. Spojrzałam na niego, na co uśmiechnął się. Odwzajemniłam tym samym. Nie wiem dlaczego, ale w pewnym stopniu zmniejszyło to moją zazdrość, jeśli chodziło o Josha i Ashley.
*Jeśli przeczytałeś rozdział zostaw komentarz. To motywuje do dalszego pisania :).*
Świetny rozdział! ☺
OdpowiedzUsuńJeeeju *0*
OdpowiedzUsuńBoooskie ^^
Świetny *-*
OdpowiedzUsuńWeny ;)
Spokoo .
OdpowiedzUsuńSuper*,* czekam na next♡
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny *o* <3 Świetny rozdział <3
OdpowiedzUsuńKiedy następny? Wspaniały rozdział :))
OdpowiedzUsuńSuper dawaj następny 😘
OdpowiedzUsuńSuper dawaj następny 😘
OdpowiedzUsuńSuper genialne ;***
OdpowiedzUsuńSuper genialne ;***
OdpowiedzUsuńWszystko ładnie ale nie powinna się pojawić odmiana 'Nicol'bo po prostu imię Nicole (czyt. Nikol) się nie odmienia :)
OdpowiedzUsuńPiszcie dalej, a ja czekam na dalsze części :3
czekam na kolejny *.*
OdpowiedzUsuńCudowny *.* Jeju jaki cudowny rozdział
OdpowiedzUsuńKiedy następny ?
Podziwiam, że chce Ci się pisać ten blog :). Ogólnie świetny blog. I wciąga do czytania kolejnych rozdziałów. Dawno mnie tu nie było i juz dwa rozdziały mnie ominęły... Ale i tak czekam na kolejne rozdziały <3 <3
OdpowiedzUsuńokej, nie mam pojęcia jakim cudem, ale to jest tak świetne że nwm *o*
OdpowiedzUsuńokej, nie mam pojęcia jakim cudem, ale to jest tak świetne że nwm *o*
OdpowiedzUsuń